Kłótnie o drobiazgi w związku: co kryje się pod stopniową escalacją konfliktów

utworzone przez | 05.01.2026 | Psychologia

Kłótnie o drobiazgi: Co zwykle jest pod spodem, kiedy walczymy o… skarpetki?

Pamiętasz ten moment, kiedy jedno z Was po raz setny „zapomniało” wynieść śmieci, a drugie poczuło, jak w środku wybucha wulkan? Albo kiedy drobne spory o to, czy pizza ma być z ananasem, czy bez, nagle eskalują do poziomu, gdzie dyskutujecie o całym sensie Waszego związku? Kłótnie o drobiazgi – co zwykle jest pod spodem takich niepozornych konfliktów? Okazuje się, że za pozornie błahymi sprawami często kryją się znacznie głębsze, niezaspokojone potrzeby i niewypowiedziane emocje. Czasem to sygnał, że pod powierzchnią buzuje coś o wiele ważniejszego.

Zastanówmy się nad tym razem z nami i psycholog Martą Wróbel-Rakowską z Centrum Terapii Dialog, której cenne spostrzeżenia pomogą nam lepiej zrozumieć anatomię codziennych sporów.

 

Dlaczego w ogóle się kłócimy? Nawet wtedy, gdy się kochamy?

To naturalne, że w związku, nawet w tym najbardziej udanym, pojawiają się spięcia. Kłótnia to po prostu jeden ze sposobów wyrażania silnych emocji – gniewu, złości, frustracji. Nieraz, szczerze mówiąc, powodem kłótni są emocje i stres zupełnie niezwiązane z aktualną sytuacją czy nawet z naszym związkiem. Wyobraź sobie, że cały dzień zbierasz napięcia w pracy, stoisz w korku, a potem wpadasz do domu z całym tym bagażem. Nie znika on magicznie w progu. Radzimy sobie z nim różnie – jedni idą pobiegać, inni biorą długą kąpiel, a jeszcze inni… wybierają kłótnię. To bywa najszybszy i niestety, dość łatwy sposób na wyładowanie ciśnienia.

Zwykle jednak, kiedy się kłócimy, znaczy to, że coś jest dla nas ważne, na czymś lub na kimś nam bardzo zależy. W relacji często walczymy, bo chcemy, aby nasz związek był „jakiś” – może czuły, romantyczny, pełen przygód, albo po prostu… idealny. Na początku wydaje nam się, że taki właśnie jest. Z czasem jednak okazuje się, że rzeczywistość bywa inna, a nasze marzenia nie zawsze się spełniają. I wtedy pojawia się złość, zaczynamy walczyć o te nasze niezaspokojone potrzeby. Problem w tym, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę, czego nam tak naprawdę brakuje.

 

Czy kłótnie są lepsze niż ich brak?

Często tak! Jeśli się kłócimy, to znak, że nam zależy, że próbujemy coś z tym zrobić. To jest element działania, próba załatwienia czegoś istotnego. Oczywiście, zdarza się, że kłótnie stają się destrukcyjne – jeśli jest ich za dużo, jeśli w trakcie ranimy drugą stronę słowami, krytykujemy, poniżamy. To donikąd nie prowadzi. Ale miej na uwadze, że dobrze poprowadzona kłótnia może być energią, która otwiera szansę na to, żeby otworzyć się przed partnerem i zakomunikować coś ważnego, pokazać – nie tylko słowami, ale i emocjami oraz zaangażowaniem – co naprawdę czujemy.

 

Kiedy drobne sprawy stają się zarzewiem wielkiego konfliktu?

Nie każda kłótnia, oczywiście, przynosi coś dobrego. Te niedobre często są wynikiem naszej nieumiejętności mówienia o własnych potrzebach i pragnieniach. Pokazują, że mamy kłopoty z komunikacją. Kiedy czujesz, że tak właśnie jest, warto przyjrzeć się, o co tak naprawdę Ci chodzi.

Bo czasami sami nie do końca zdajemy sobie sprawę, co jest dla nas ważne. Bardzo często kłótnie dotyczą rzeczy, wydawałoby się, błahych, na przykład tego, że partner znowu nie posprzątał po kolacji. Ale czy faktycznie chodzi o talerze? Czy może o coś więcej? Warto się zastanowić, z czego ta kłótnia wynika, dlaczego te – zdawałoby się – proste tematy, w najbliższej relacji wcale takie nie są.

Wyobraź sobie, że nie możecie dojść do porozumienia, czy idziecie dziś do knajpy z włoskim, czy z hinduskim jedzeniem. Albo czy jedziecie na rower, czy na basen. Kłótnia zaczyna eskalować. Właśnie w takim momencie warto się zatrzymać i zastanowić: dlaczego tak się dzieje?

 

Porozumienie bez Przemocy – klucz do odkrywania prawdziwych potrzeb

Świetne efekty w takich sytuacjach daje metoda Porozumienia bez Przemocy (NVC – Nonviolent Communication), której twórcą jest Marshall Rosenberg. To sposób komunikowania się, który polega na skupieniu uwagi na uczuciach i potrzebach – zarówno własnych, jak i rozmówcy. Używa specyficznych form języka, co pozwala na ograniczenie agresji i przemocy w dialogu. Ten empatyczny wobec siebie i partnera sposób komunikacji ma doprowadzić do pojednania i rozwiązania konfliktu, przy jednoczesnym pozostawaniu uważnym na własne potrzeby i emocje.

 

Jak to wygląda w praktyce?

Pierwszym, szalenie ważnym etapem jest skupienie się na sobie. Przyjrzyj się sytuacji, temu, co Ty w danym momencie czujesz i czego potrzebujesz. Gdy kłócicie się na przykład o urlop – w górach czy nad morzem – i masz poczucie, że nigdy nie możecie dojść do porozumienia, że utknęliście we wzajemnej złości i żalu, zastanów się: jakie potrzeby stoją za tym, czego tak bardzo chcesz? Jeśli Twoją propozycją był wyjazd nad morze i o to walczysz, nie chcesz odpuścić, to jaka potrzeba za tym stoi? Co się z Tobą dzieje, kiedy myślisz o wyjeździe nad morze? Jakie masz skojarzenia z tym miejscem, wspomnienia, wyobrażenia o tym wyjeździe? Niewykluczone, że w rezultacie zobaczysz, że oprócz złości na partnera czujesz na przykład jakąś tęsknotę, może potrzebujesz odpoczynku, spokoju, ciszy, zwolnienia tempa i czujesz, że właśnie tam to osiągniesz. Kiedy to sobie nazwiesz, łatwiej będzie Ci wyjść z takim komunikatem do partnera i pokazać mu, o co Ci tak naprawdę chodzi.

Wtedy jest czas na kolejny krok – przyjrzenie się temu, czego potrzebuje partner. Może jemu zależy na aktywności, ruchu, na jakimś rodzaju zabawy czy działaniu.

Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, jakie potrzeby związane są z tym, o co walczymy, okazuje się, że łatwiej jest się dogadać i porozumieć. Chodzi o to, żeby się nawzajem słuchać. Warunkiem jest wrażliwość na to, co druga osoba mówi, i zrozumienie. Znacznie łatwiej jest się porozumieć, kiedy rozmawia się o swoich potrzebach. Trudno zaś wtedy, gdy koncentrujemy się na obwinianiu i oskarżaniu drugiej osoby o to, że nie daje nam tego, czego chcemy.

POLECANE  Kiedy partner ma humory: jak wspierać bez ratowania

 

Kłótnie o podział obowiązków domowych – co się za nimi kryje?

Jednymi z najczęstszych są kłótnie o podział obowiązków domowych. Czy za nimi też kryją się jakieś potrzeby? Zdecydowanie! W każdej parze taka kłótnia może dotyczyć czegoś innego i bardzo ważnego. Warto pamiętać, że znaczenie ma też to, z jakimi doświadczeniami wchodzimy w związek – zarówno z domu rodzinnego, jak i z poprzednich relacji. Wyobrażenie podziału obowiązków często wiąże się z przekonaniem co do najlepszego modelu, który wynieśliśmy z własnego domu. Jeśli u Ciebie w rodzinie mama zajmowała się domem, a tata pracował, a Twój partner pochodzi z domu, gdzie ojciec przejął obowiązki domowe, a matka skupiała się na karierze, albo dzielili się wszystkim po równo – to robi się kłopot.

W takiej sytuacji pomóc może uświadomienie sobie, z czego wynika Twoje przekonanie, którego tak sztywno się trzymasz. Następnie odpowiedź na pytanie, czy naprawdę tak musi być w Twojej relacji? Uświadomienie sobie odpowiedzi na te pytania sprawi, że będziesz skłonna bardziej otworzyć się na to, czego chce partner. Trzeba się nawzajem posłuchać i usłyszeć, jak kto sobie wyobraża podział obowiązków, a potem uzgodnić, jak to ma wyglądać u Was.

Najlepiej, oczywiście, zrobić to na początku wspólnego zamieszkania, choć częściej nie uzgadniamy takich rzeczy, bo jesteśmy przekonani, że „jakoś to będzie” albo że partner ma dokładnie taką samą wizję relacji i podziału obowiązków jak my. Potem okazać się może, że wcale tak nie jest. Mamy więc wizję związku idealnego, w którym wiele rzeczy układa się samo, życie jednak weryfikuje takie wyobrażenia i często trzeba wiele spraw dogadać. Takie rozmowy mogą pomóc uniknąć wielu trudnych sytuacji później. Pamiętaj, taką rozmowę można odbyć na każdym etapie związku – nigdy nie jest za późno. Kiedy zauważasz, że coś jest nie tak, potraktuj to jako impuls do rozmowy i uzgodnienia, jak to ma wyglądać. Może taki podział obowiązków rozwiąże część Waszych problemów, a sam fakt rozmowy o nich przyniesie ulgę.

 

Co jeszcze może kryć się pod złością na przykład o rozrzucone na podłodze skarpetki?

Czasami to tylko złość, że znowu skarpetki leżą na ziemi, a nie w koszu na brudną bieliznę. Ale czasami ta bardzo prozaiczna sytuacja może wiązać się z dużo ważniejszymi tematami. Kiedy na przykład widzisz, że Twój partner nie zmywa po sobie naczyń albo ogląda wieczorem telewizję zamiast położyć się z Tobą do łóżka, może to przywoływać skojarzenia z jakimiś doświadczeniami z przeszłości. I zamiast zwykłej złości na to, że tak postępuje, poświęcamy tej sytuacji o wiele więcej uwagi, niż jest warta. Wyobrażamy sobie, że nasz partner nie dba o nas, nie szanuje nas, nie kocha.

Jeśli miałaś w przeszłości takie doświadczenia z rodziną, że czułaś się tam nieważna, pomijana, to wtedy łatwo Ci pomyśleć, że taki niepozmywany talerz znowu oznacza, że nikt się z Tobą nie liczy, jesteś nieważna dla swojego partnera. Jeżeli byłaś traktowana w sposób agresywny, to możesz to odbierać wręcz jako wrogość albo złośliwość. Natomiast jeśli miałaś dobre relacje z bliskimi, dom, w którym byłaś słuchana, gdzie Twoje potrzeby były spełnione, wtedy najczęściej widzisz tylko brudny talerz, a nie wyraz braku zaangażowania, pogardy czy złego traktowania. To pokazuje, jak bardzo nasze osobiste historie wpływają na to, jak interpretujemy zachowania partnera.

 

Jak zacząć rozmowę i nie wywołać kłótni, kiedy masz w sobie dużo złości?

Kłótnie są potrzebne, ale takie, w których wyrażamy naszą złość i gniew, a nie takie, w których stajemy się agresywni, przymuszamy i dominujemy drugą osobę. Jeśli oprócz gniewu towarzyszy Ci w kłótni rozczarowanie, zawód, to najczęściej okazuje się, że partner albo ten związek czegoś istotnego Ci nie daje. Zawód to uczucie większego kalibru niż sama złość czy gniew, dlatego ważne jest, żeby próbować o tym rozmawiać i wyjaśnić. Tylko to zwiększy szanse na to, że coś się zmieni.

Pierwszym punktem jest sprawdzenie, co wywołało zawód, co to za sytuacja lub zachowanie wywołuje u Ciebie takie uczucie. Na przykład: chcesz umówić się popołudniu na randkę, a partner mówi, że musi zostać dłużej w pracy. Jeśli oprócz zwykłego rozczarowania odczuwasz wtedy złość, smutek i zawód, to dobrze jest sprawdzić, jak interpretujesz to zachowanie swojego partnera i jakie Twoje zawiedzione potrzeby stoją za tymi emocjami. Może to potrzeba bliskości, pobycia tylko razem, a może poczucie odrzucenia? Jeśli już masz te informacje, to możesz skierować do swojego partnera prośbę w tej sprawie. I to leży po Twojej stronie, a nie partnera, żeby swoje uczucia i potrzeby zakomunikować, a na dodatek poprosić o coś. Bywa to oczywiście bardzo trudne.

 

A co, jeśli on na to nie odpowie?

Wtedy robi się kłopot. Bo to, co jest ważne w tym momencie, to żeby bliska osoba odpowiedziała tym samym – wyrażeniem swoich uczuć i potrzeb. Powody odwołania randki mogą być różne – może partner jest bardzo zestresowany pracą, może musi czegoś dopilnować i dlatego odmawia lub ciągle przekłada randki. Ale może powód dotyczy związku, w którym coś nie gra, i partner unika konfrontacji. Warto w tym momencie zaznaczyć, że jeśli pojawia się problem, to możemy się kłócić i walczyć, ale możemy też się wycofywać. To jest inny sposób radzenia sobie z czymś, czego nie chcemy. Często nawet sobie tego nie uświadamiamy.

To bywa trudne, bo w związku z kimś, kto jest nam bardzo bliski, chcielibyśmy najwięcej dostać, ale też jednocześnie najbardziej boimy się odrzucenia, boimy się odsłonić. Nikt nie może nas tak bardzo zranić, jak ta najbliższa nam osoba. Powiedzenie: „To zachowanie mnie zabolało, przeszkadza mi, boję się Ciebie stracić albo brakuje mi czegoś, czuję się niepewna” – bywa tak trudne, że czasami potrzebna jest pomoc terapeuty. Wtedy warto się po nią udać.

 

Mit idealnego związku: czy warto do niego dążyć?

Do idealnego nigdy. Warto nie tracić nadziei na bliskość, nawet kiedy czasami nie uda nam się dogadać. Dobrze, jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, co jest nie tak, bo wtedy mamy szansę coś z tym zrobić. Jeśli te „niedogadania” nie są nadmiarowe, jeśli raz traci jedna osoba, raz druga, to można zaakceptować, że nasz związek nie zawsze da nam to, czego oczekujemy, i że nie jest idealny. To nic złego. Związek z założenia nie jest idealny, i jeśli pogodzimy się z tym i pożegnamy z tą iluzją, będzie nam łatwiej. Można mimo to mieć poczucie szczęścia i spełnienia. Inaczej jest, kiedy zawsze tylko jedna osoba musi z czegoś rezygnować, coś poświęcić – taka nierówność bardzo szkodzi związkowi.

POLECANE  Dotyk w codzienności czyli jak małe rzeczy wpływają na nasze życie

 

Co zrobić, gdy w czasie kłótni zaczynamy obwiniać się o błędy z przeszłości?

Najlepiej, aby kłótnia dotyczyła konkretnie tej jednej rzeczy, jednej sytuacji, jednego wydarzenia, jednej sprawy, a nie była kłótnią o wszystko, co się wydarzyło wcześniej. Tylko wtedy ma szansę doprowadzić do rozwiązania, a nie pozostawić nas w poczuciu złości.

Dobrze jest się trzymać tej zasady, choć to może być trudne. Bo kiedy się kłócimy, często nagle przypominają nam się wszystkie złe momenty z przeszłości naszej relacji. Tak działa nasz mózg – to jest takie nasze ewolucyjne przystosowanie, że trudne, bolesne momenty zapamiętujemy lepiej, co ma nas motywować do ucieczki w sytuacji zagrożenia. I wtedy łatwo o niesprawiedliwe słowa „Ty nigdy…”, „Ty zawsze…”.

Z pomocą może przyjść tu Twoja głowa – próbuj namawiać siebie samego, aby tego nie robić. Ale warto też wyciągnąć wnioski, że jeżeli jakiś temat wraca do Was tak często, a z nim złe emocje, to zwykle jest to coś ważnego, co nie zostało odpowiednio rozwiązane, zadbane. Wasze rozczarowanie, żal, który mieliście o tę sytuację, nie zostały do końca przepracowane, przeżyte, nazwane. Być może nie dostaliście od swojego partnera tego, na co liczyliście w tej sytuacji. Może zrozumienia, przeproszenia, albo po prostu wysłuchania. Może jednak warto wrócić do tej sytuacji, bo dotyczy czegoś głębszego w Waszej relacji.

 

Czasem po prostu nie umiemy odpuścić, wybaczyć…

Tak, i nosimy w sobie te krzywdy, które ciągle do nas wracają. To może być problem w relacji, ale może to być też jakiś Twój problem osobisty, którym warto się zająć bardziej indywidualnie. Bo może partner nie dał Ci tego, co w tej sytuacji było Ci potrzebne: nie przeprosił Cię za to, źle zareagował. Ale może masz złe doświadczenia z przeszłości, jakieś silne zranienia, które teraz sprawiają, że każda nowa krzywda zostaje w Tobie bardzo mocno i choć dostaniesz to, co powinnaś w takiej sytuacji, nadal nie możesz wybaczyć.

W każdym razie jeśli coś do Ciebie często wraca, to jest to sygnał, że chodzi o coś ważnego. Powinnaś wtedy usiąść z partnerem i porozmawiać, dlaczego to tak często wraca, o co w tym chodzi. Powinniście zajrzeć w swoje uczucia, we wspomnienia, przyjrzeć się skojarzeniom i powiedzieć partnerowi wprost: „Ja potrzebowałam wtedy od Ciebie tego czy czegoś innego i tego nie dostałam”, porozmawiać o tym, dlaczego tak się stało i dlaczego to w sobie nosisz.

 

Kiedy jeden z partnerów zamyka się w sobie i nie chce rozmawiać?

To jest bardzo trudne i dość częste. Terapeutka Sue Johnson, która zajmuje się terapią skoncentrowaną na emocjach, nazywa taki wzorzec relacji „polką protestacyjną”. Według niej jest kilka wzorców bycia w relacji. Najczęstsza jest taka, kiedy szukamy winnego i nawzajem obwiniamy się i walczymy ze sobą. Kolejny, gdy oboje się wycofujemy, nie komunikujemy się ze sobą, nie mówimy o tym, co nas boli, dotyka, złości i odsuwamy się od siebie.

I następny to właśnie polka protestacyjna, która polega na tym, że jedna osoba walczy, domaga się czegoś, chce ustaleń, a druga się wycofuje, co najczęściej wywołuje jeszcze większą złość u tej pierwszej osoby i jeszcze większe wycofywanie się jej partnera. Takie wycofanie jest bardzo często reakcją obronną na atak. Nie umiemy sobie radzić ze złością, która nas dotyka, często ma to korzenie w przeszłości i teraz powielamy taki wzorzec. Paradoks polega na tym, że im bardziej jeden partner naciska, tym bardziej drugi się wycofuje. A im bardziej ten drugi się wycofuje, tym bardziej pierwszy naciska. I mamy błędne koło.

 

Co więc zrobić, żeby z tego wyjść?

Często osoba atakowana myśli: „Skoro ona/on mnie rani, atakuje, ciągle jest ze mnie niezadowolona/y, jedyne co mogę zrobić to odsunąć się”. A ta druga ma przekonanie: „Muszę naciskać, wymuszać jakąś reakcję, bo on/ona ciągle nie reaguje”. Trzeba wtedy zajrzeć głębiej. Często osoba, która walczy, robi to dlatego, że kocha, że jej zależy i taki ma sposób domagania się tego, czego potrzebuje, na przykład poczucia bezpieczeństwa czy uwagi. I równie często ta druga osoba także chce tego samego, ale tak bardzo boi się to pokazać i tego, że może zostać zraniona, że woli się odsunąć, aby nie odczuwać bólu. Jeżeli udrożnimy komunikację między sobą, najczęściej udaje się dogadać. W rozmowie najlepiej skupiać się jednak na sobie, a nie na partnerze.

Kiedy czujesz złość, kiedy partner milczy, gdy znowu nie wrócił do sypialni na noc, najczęściej krzyczysz na niego z tego powodu. A on właśnie wtedy się wycofuje i ucieka. Zamknięte koło. Zamiast tego zastanów się, co Ty takiego czujesz, czego się boisz, że unikasz. A kiedy czujesz złość, próbuj dotrzeć do tego, co jest pod tą złością. Najczęściej są to obawy o to, że ktoś nas zrani, że coś stracimy, że nie będziemy blisko, że nie będziemy ważni dla drugiej osoby. Jeśli dotrzesz do tej obawy, to masz już drogę do tego, żeby zacząć o tym mówić. Jeśli powiesz o swojej obawie, to masz szansę na to, że ta druga osoba Cię zrozumie.

 

Jak wyjść z narastającej kłótni – praktyczne wskazówki

Można wyjść z narastającej kłótni – dobrze jest się zatrzymać. Oczywiście zależy to od naszych temperamentów i naszego wyposażenia neurologicznego. Bo możemy być „gorącymi” osobami, u których to napięcie szybko narasta i szybko je wyładowujemy. Wtedy rzeczywiście może dochodzić do eskalacji kłótni, która doprowadza do wzajemnego ranienia się i dewastacji związku.

Osoba z gorącym temperamentem może szukać metod zatrzymania się. Liczymy do dziesięciu, wychodzimy z pokoju na pięć minut albo czasami na dłużej. Ale zawsze zapowiadamy to drugiej osobie, żeby nie uznała, że uciekamy. Zresztą, jeśli zauważasz taki problem, warto ustalić zasady kłótni wcześniej. Możesz przecież powiedzieć drugiej osobie: „Jak poczuję, że już się we mnie gotuje i zaraz zrobię coś takiego, co zepsuje naszą relację, albo powiem coś, co zrobi spustoszenie, to muszę się zatrzymać, nie odbierz tego źle”. Można ustalić sobie jakieś hasło, które będzie oznaczało przerwę, ale nie dlatego, że się odwracasz i nie chcesz więcej rozmawiać, ale tylko dlatego, że nie chcesz popsuć bardziej. Szukaj sposobów na wyciszenie się, skonfrontowanie z tym, co Cię aż tak wzburzyło. Kiedy to odkryjesz, idź krok dalej – szukaj, jak to nazwać i jak zakomunikować to partnerowi, jakich słów użyć, by powiedzieć o swoich uczuciach i potrzebach. A więc studź emocje i wracaj do rozmowy, gdy poczujesz, że jesteś już spokojna.

Jeśli macie dwoje takich „złośników” w związku, to podczas kłótni pojawiają się burze z piorunami, które bardzo trudno jest okiełznać i zatrzymać, przy czym niektórzy to lubią. Bywa, że wyładowanie przynosi ulgę. Jeśli podstawą jest głęboka więź, takie gorące kłótnie nie muszą psuć relacji. Ale pamiętaj, takie wyładowania nie zastąpią prawdziwej, szczerej rozmowy, która potrzebuje lepszych warunków pogodowych. Oczywiście jest jeszcze trudniej, bo dwoje podobnie skonstruowanych ludzi może nawzajem się nie rozumieć, mimo że są do siebie tak podobni.

Znając siebie nawzajem, można wiele dogadać, o ile jest szacunek dla partnera – także w czasie kłótni. Jeśli szanujecie się, chcecie poznać siebie nawzajem, jeśli chcecie się rozumieć i współpracować ze sobą, jest duża szansa, że zbudujecie dobry związek na lata.